Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolacja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lutego 2016

Kaszoburgery

Przyznam szczerze, że nie jest to jest specjalnie mocno zdrowy przepis ale to był ewidentnie recykling kuchenny więc nie wiem czy przepis kiedykolwiek zostanie powtórzony. ;)
Może kogoś to zainspiruje do wykorzystania swoich zasobów szafek i lodówki co by się nie zmarnowały.
Dla mnie one swoją strukturą przypominały twarde krakersy tylko smak zdecydowanie lepszy. :)
KASZOBURGERY
(na około 8 sztuk)
Składniki:
- 200ml. kaszy bulgur razowej
- 400ml. wody
- pomidorowe pesto (suszone pomidory, pestki dyni i słonecznika, czosnek i olej ze słoiczka z pomidorów)
- 2 łyżki świeżej  natki pietruszki
- 1 szkl. płatek owsianych
- płatki owsiane do obtoczenia
Przygotowanie:
- Kaszę zalewamy wodą i zasmażamy (puści klej).
- Płatki mielimy jak najdrobniej zdoła to uczynić nasz blender.
- Wszystko mieszamy na jednolitą masę tworzymy płaskie placki obtaczamy w zmielonych płatkach.
- Kaszoburgery pieczemy w temp. ok. 180'C przez 20min. następnie obracamy je na drugą stronę i dopiekamy jeszcze ok. 10-15min.

 SMACZNEGO :)




czwartek, 4 lutego 2016

Bułki razowe orkiszowe

 
Ach zbierałam się do tego przepisu aby go spisać i zrobić zdjęcia jak pies do jeża.
Nie, że nie lubię robić zdjęć bo kocham to ale cóż jeść też bardzo lubię.. ;)
Ale się udało! :)
 BUŁKI RAZOWE ORKISZOWE
(na 6 dużych bułek)
Składniki:
- 500ml. mąki razowej orkiszowej
- 190-200ml. ciepłego mleka sojowego
- 50g. świeżych drożdży
- 2 łyżki oleju (ja użyłam kokosowego rafinowanego)
- 1 płaska łyżeczka soli
- mleko sojowe do posmarowania bułek
- pestki/nasiona do posypania
Przygotowanie:
- Mąkę, sól i rozkruszone drożdże wrzucamy do miski.
- Mleko grzejemy aby było ciepłe i wlewamy około połowę do miski z mąką i wyrabiamy ciasto później pozostałe mleko dolewamy stopniowo (tak 2-3 razy) ciasto będzie dość luźne i lepiące do rąk ale jednocześnie będzie od nich odchodzić. Ciasto wyrabiamy ok. 10-30min. (im dłużej tym lepiej - ja swoje ciasto wyrabiałam na kolanach w metalowej misce więc drożdże dodatkowo otrzymywały ciepełko. :) )
- Gdy wyrobimy już ciasto myjemy ręce i wilgotnymi dłońmi dzielimy ciasto na 6 mniej więcej równych części i kładziemy na blasze wyłożonej uprzednio papierem do pieczenia, bułki smarujmy mlekiem sojowym i jeśli chcemy to posypujemy różnymi dodatkami - u mnie był sezam, słonecznik i czarnuszka.
- Ciasto stawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia i podwojenia swojej objętości.
- Wyrośnięte bułki wstawiamy do piekarnika nagrzanego na 190'C i pieczemy ok. 20-25min. a gdy się upieką to (nie)cierpliwie czekamy aż ostygną i możemy się zajadać. ;)

SMACZNEGO :)







środa, 3 lutego 2016

Tofucznica z jarmużem


Pyszne śniadanie w insulinooporności i weganiźmie?
Tak jest to możliwe!
Smacznie zdrowo i kolorowo.
Do zrobienia swojej tofucznycy zainspirował mnie wpis z książki Marty autorki bloga Jadłonomii
Było wiele koncepcji na pierwszy wpis w nowym roku (uchh trochę mi to zajęło ;) ) ale ostatecznie stanęło na tofucznicy i teraz mam postanowienie aby wrzucać minimum 1 przepis tygodniowo bo dysk tonie w przepisach i zdjęciach a nowych postów brak...
Ale wracając do tofucznicy oto ona:
TOFUCZNICA Z JARMUŻEM
(1-2 porcje)
Składniki:
- 1 kostka tofu naturalnego (200g.)
- 2 garści mrożonego jarmużu (może być świeży ale ja miałam tylko mrożony)
- 1 duży ząbek czosnku
- 4 łyżeczki płatek drożdżowych
- 3/4 łyżeczki czarnej soli
- 1/2 łyżeczki kurkumy
- 1/2 łyżeczki papryki ostrej wędzonej
- czarny pieprz mielony
- 1/2 szklanki wody 
- olej do smażenia (ja użyłam rafinowanego kokosowego)
Przygotowanie:- Na patelnię z rozgrzanym olejem wrzucamy jarmuż i starty na bardzo drobnej tarce czosnek na malutkim ogniu.
- Tofu odciskamy z wody i rozkruszamy, w oddzielnej miseczkę wsypujemy wszystkie przyprawy.
- Gdy jarmuż zmniejszy swoją objętość dorzucamy do niego tofu i podsmażamy do czasu aż tofu się lekko zrumieni.
- wrzucamy przyprawy mieszamy, wlewamy wodę i zasmażamy do momentu aż tofucznica nabierze pożądanej przez nas konsystencji
Sposób podania:Ja swoją tofucznicę zjadłam z 1 pomidorem rzymskim i niecałą  bułką razową orkiszową z tego przepisu.


SMACZNEGO :)





sobota, 5 grudnia 2015

Kotleciki koperkowe

Komosa ryżowa wołała mnie już od dłuższego czasu więc wreszcie raczyłam na nią spojrzeć po długiej separacji.
Ugotowałam i no niestety to samo uczucie co wcześniej po prostu mi nie smakuje (a możecie wierzyć lub nie mi naprawdę baaardzo mało rzeczy nie smakuje ;) ).
Jednakże z racji, że cena ów komosy jak na zasobność mojego portfela była zabójcza i mam zasadę, że nie wyrzucam jedzenia które się nadaje do zjedzenia postanowiłam ją jakoś przerobić i tak powstały one:
KOTLECIKI KOPERKOWE
Składniki na około 25-30 kulek
Składniki: 
- 2,5 szkl. ugotowanej komosy ryżowej białej (niepełna szklanka suchej)
- 2 niepełne szkl. wody do gotowania komosy
- 2 łyżki suszonego koperku
- 1 łyżka sosu sojowego
- sól i pieprz do smaku
- olej do smażenia
Przygotowanie:
- na gaz wstawiamy wodę, komosę przepłukujemy i pocieramy gdy woda wrze wrzucamy komosę nakrywamy garnek pokrywką i gotujemy ok. 20min. do wchłonięcia wszystkiej wody.
- studzimy komosę (moja była gotowana dzień wcześniej i wyjęta z lodówki) i blenderujemy.
- do zblenderowanej komosy wrzucamy koperek, wlewamy sos sojowy oraz szczyptę soli i pieprzu wyrabiamy na jednolitą masę opcjonalnie dodajemy jeszcze sól i pieprz.
- z masy kulgamy kulki (nie zjadamy chodź na "surowo" też są pyszne ;) ) i smażymy je zanurzone w bardzo mocno rozgrzanym oleju ok. 30-60sek. aż się lekko zrumienienia.



SMACZNEGO :)

niedziela, 22 listopada 2015

Pierogi pełne jesiennego ciepła


Za oknem szaro i ponuro, że najchętniej zakopała bym się pod kocem z dobrą książką i.. tak do nastania wiosny.
Ale cóż życie ... ;)
Dlatego wrzucam dla Was przepis na pyszne rozgrzewające pierogi które będą idealne na zimnie jesienne czy zimy na obiad lub kolację. 
PIEROGI PEŁNE JESIENNEGO CIEPŁA
Składniki na około 25-30 dużych pierogów
Składniki na farsz:

- 1 szkl. suchej zielonej soczewicy
- 2 szkl. wody
- 6-7 garści mrożonego jarmużu
- 1 mała garść liści natki pietruszki (tak około 1 pęczek)
- 5 dużych ząbków czosnku
- 1 pieczona papryka (u mnie domowa ze słoiczka)
- 1 łyżka oleju
- 1 łyżka płatków drożdżowych nieaktywnych
- 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
- 1 łyżeczka słodkiej papryki
- 1/2 łyżeczki papryki ostrej
- 1/4 łyżeczki gałki muszkatałowej
- sól i pieprz do smaku
- opcjonalnie odrobina mielonej papryczki chili
Składniki na ciasto:
- 1,5 szkl. mąki pełnoziarnistej pszennej
- 1,5 szkl. mąki pełnoziarnistej żytniej
- 1 szkl. mąki pełnoziarnistej orkiszowej
- 1 1/2 szk. Gorącej wody
- 2 łyżki oleju
- szczypta soli
Przygotowanie:
- Soczewicę wrzucamy na wrzątek i gotujemy pod przykryciem do miękkości aż wchłonie wszystką wodę.
- Czosnek obieramy kroimy na plasterki i wrzucamy na patelnię z olejem, dorzucamy jarmuż i liście natki pietruszki podsmażamy około 5min. aż wszystko zmięknie.
- Zawartość patelni wrzucamy do miski i blenderujemy (nie musi być to gładka masa), dorzucamy ugotowaną soczewicę i dodajemy pozostałe składniki farszu, mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
- Zawartość miski wrzucamy ponownie na patelnię i podsmażamy ok. 5min. z powrotem wrzucamy do miski aby się "przegryzło" a my zabieramy się za robienie ciasta na pierogi.
- Do drugiej miski wsypujemy maki, odrobinę soli i wlewamy olej oraz wrzątek ciasto mieszamy łyżką dopiero później gnieciemy rękoma na jednolitą masę – gdy będzie za rzadkie to dodajemy mąki pełnoziarnistej żytniej.
- Gdy ciasto jest już gotowe to odrywamy kawałki ciasta wielkości małego orzecha włoskiego i palcami robimy placuszki które nadziewamy farszem i sklejamy na pierogi.
- Pierogi wrzucamy na wrzątek i gotujemy ok. 4-5min. lub mrozimy i zamrożone wrzucamy na wrzątek i gotujemy ok. 6-7min.
Niestety pierogi były tak dobre, że nie zdążyłam zrobić zdjęć bo zniknęły.


SMACZNEGO :)

niedziela, 27 września 2015

Gulasz "Kolory jesieni"


O ile jeszcze do całkiem niedawna mogłam zajadać się zieleniną o tyle mój organizm zacząć się przestawiać na tryb "ciepłe bambosze i koc" czyli czuję jesień w kościach. ;)
I tak oto powstał ów on:
GULASZ "KOLORY JESIENI"
Składniki (na ok. 8 dużych porcji):
 
- 1 mały por
- 2 ząbki czosnku 
- 1 małą dynia hokkaido (lub inna z ciemno pomarańczowym miąższem)
- 1 cukinia
- 2-3 papryki czerwonej 
- 3 laski selera naciowego łącznie z liśćmi 
- 3 wielkie pomidory
- 200g. jarmużu (tylko miękkie części)  
- 1 koncentrat pomidorowy (190g.)
- 2 szkl. zielonej soczewicy moczonej przez godzinę w zimnej wodzie
- 4 szkl. wody 
- 3 liście laurowe 
- 2 ziarenka ziela angielskiego
- 3 łyżeczki wędzonej papryki 
- 1 łyżeczka chili 
- sól i pieprz do smaku 
- kilka łyżek oleju
 Przygotowanie: 
- Soczewic zalewamy wodą i odstawiamy na godzinę po tym czasie gotujemy ją na małym ogniu do miękkości (uwaga nie solimy jej).
- Pora i selera kroimy w krążki, czosnek i jarmuż dość drobno siekamy, dynię, cukinie i paprykę kroimy w drobną kostkę (ok. 1-2cm. a paprykę można drobniej), , pomidory sparzamy i blenderujemy na płyn.
- Do dużego garnka (ja użyłam największego jaki mam w domu :) ) wlewamy olej i gdy się rozgrzeje wrzucamy czosnek, pora, liście laurowe i ziela angielskie smażymy aż się zeszklą i dorzucamy cukinię, dynię, paprykę i seler naciowy i dusimy 15-20min. na nie wielkim ogniu
- Wlewamy pomidory wsypujemy przyprawy wędzoną paprykę i chili oraz odrobinę soli mieszamy i dorzucamy jarmuż i dodajemy koncentrat gotujemy razem 5-7min. 
- Z ugotowanej soczewicy odkładamy około 1 szkl. pozostałość wrzucamy do garnka, pozostałą soczewicę blenderujemy i wrzucamy do gulaszu całość gotujemy jeszcze ok. 10-15min. i w razie potrzeby solimy i pieprzymy.

Kilka uwag: 
- Na zdjęciu widnieje również kukurydza - została dodana do gulaszu jednakże jest składnikiem zbędnym (dodałam ją aby się nie zepsuła bo bardzo nie lubię wyrzucać jedzenia)
- Osobiście lubię jeść bardzo ostre rzeczy więc dla osób jedzących normalnie zalecam ograniczyć ilość chili do 3/4 a nawet 1/2 łyżeczki. :)
- Gulasz dobrze smakuje zaraz po ugotowaniu ale jeszcze lepiej na kolejny dzień, świetnie smakuje z dobrym chlebem, kaszą (lub sam prosto z garnka ;) ).
- Posiadam jarmuż z działki jeśli też taki posiadacie to zalecam jego wcześniejsze przemrożenie i kruszenie zamrożonego. 
- Mimo długiego opisu i ilości składników gulasz jest naprawdę prosty w przygotowaniu.

SMACZNEGO :-)



Wegetariański obiad V

sobota, 19 września 2015

Kotlet dej...


Z racji tego, że w domu pracy ogrom to...
To zabrałam się za porządkowanie lodówki. ;)
I tak oto powstały one:

KOTLETY Z KAPUSTY:
Składniki (na 8 dużych sztuk):
- 1 niewielka główka kapusty
- ok.1 szkl. mąki owsianej
- 3 łyżeczki mielonego lnu
- 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
- 3 łyżeczki suszonego koperku (tylko taki miałam w domu)

- sól i pieprz do smaku
- olej do smażenia
Przygotowanie:
Kapustę oczyszczamy i szatkujemy porcjami w blenderze z końcówką "S" i przesypujemy ją dużej miski gdy poszatkujemy wszystką kapustę to ugniatamy ją i lekko solimy, zostawiamy na kilka minut aby "odgazowała". Gdy kapusta "odgazuje" dodajemy mąkę owsianą i len i mieszamy łyżka gdy się w miarę wymiesza dodajemy koncentrat i pozostałe przyprawy i wyrabiamy na jednolitą masę gdy trzeba doprawiamy jeszcze pieprzem i solą. Smażymy na rozgrzanej patelni na rumiano z obydwu stron.
Świetnie smakują zarówno na ciepło jak i na zimno. :)


Kilka uwag:
- ilość mąki zależna jest od ilości soku jaki puści kapusta kotlety przed smażeniem mają być zwarte ale nie mocno twarde.
- osobiście nie znoszę kminku więc "odpierdzacz" jeśli lubicie to możecie dodać – mój organizm się już przyzwyczaił. ;)




SMACZNEGO :-)


Wegetariański obiad V

niedziela, 6 września 2015

Pieczone marchewki


Z moich wieczornych "polowań" działkowych na działce rodziców udało mi się zdobyć 12kg. Szczęścia w których było ok. 2kg. marchewek, pomysłów na ich zjedzenie było wiele ale jak już pewnie wiecie straszna ze mnie "głodomorra" i skończyło się na prostym ale jakże pysznym przepisie.

PIECZONE MARCHEWKI
Składniki (na 1-2 porcje):
- marchewki (miałam z działki więc na oko taka spora miska)
- 3 łyżki oleju
- 1 łyżeczka wędzonej papryki
- pół łyżeczki imbiru
- pół łyżeczki mielonej kolendry
-pół łyżeczki pieprzu caenne
Przygotowanie:
W misce mieszamy olej i przyprawy aby powstała marynata, marchewki myjemy obieramy i kroimy na nieduże kawałki, wrzucamy je do marynaty.
Jeśli chcecie aby marchewki były słodkie wystarczy je marynować około 5-10min. Natomiast jeśli nie lubicie słodkich rzeczy tak jak ja ;) to zostawcie je na kilka godzin albo nawet na całą noc w lodówce. Piekarnik rozgrzewamy do 200'C marchewki przekładamy na blaszkę z wyłożonym papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika, pieczemy ok. 20-25min. do momentu gdy marchewki zmiękną.
Marchewki są same w sobie gotowe jako danie lecz można jeść je z dodatkiem innych warzyw lub dipów (o których mam nadzieję, że już niedługo będzie kilka słów na blogu...).

 SMACZNEGO :)
Wegetariański obiad V

poniedziałek, 26 maja 2014

Pasta brokułowa




Szukałam czegoś dobrego na kanapki i z pomocą przyszedł mi przepis p. Marty z Jadłonomi (swoją drogą bardzo polecam stronę p. Marty bo mimo, że sama nie jestem Wege to strona jest pełna inspiracji! :) )
Niestety w domu nie posiadałam normalnego czosnku więc zrobiłam jak zwykle z przepisu ale po mojemu. ;)

SKŁADNIKI:
- 2 brokuły
- 200g. sera typu feta
- pieprz, sól do smaku

PRZYGOTOWANIE:
Brokuły myjemy i odcinamy różyczki (mi wyszło ok. 500g. warzyw po odcięciu)  które do lekkiej miękkości gotujemy na parze lub w wodzie (ja gotuję warzywa na parze bez soli).
Ugotowany i ostudzony brokuł wrzucić do blendera i zblenderować po czym dodać ser typu feta i znowu zblenderować, doprawić ewentualnie solą i pieprzem do smaku. Najlepiej smakuje gdy składniki się ze sobą „przegryzą”. Mi bardzo smakuje ze świeżo pokrojonym w plasterki pomidorem na chlebie. :)

 SMACZNEGO :-)



PS. Wykonywałam tą pastę również czosnkiem (4 - 5 ząbków czosnku pokrojonych w plasterki i podsmażonych delikatnie na oleju kokosowym) zblenderowane razem z pastą - pasta smakuje jeszcze bardziej obłędnie. ;)

niedziela, 25 maja 2014

Pasta brokułowo - pomidorowa

 

Nowe przepisy się tworzą a czasu na wstawienie starych brak. ;)
Dlatego postanowiła się trochę zmobilizować (oj trudne to w te upalne dni, bardzo trudne) i uzupełnić zaległości.
Dzisiaj pozostawiam Wam przepis na pastę brokułowi pomidorową.

SKŁADNIKI:
1 brokuł
1 słoiczek pomidorów w oleju z ziołami
70g. nerkowców
1 opakowanie sera typu feta (ja użyłam sera Mlekovity 270g.)
czosnek niedźwiedzi <niestety nie byłam w posiadaniu normalnego ;)  >
pieprz do smaku.

PRZYGOTOWANIE:
Brokuł myjemy odcinamy różyczki i gotujemy – ja gotowałam na parze bez dodatku soli gotujemy na miękko ale nie rozgotowujemy. Nerkowce i czosnek lekko podprażamy na patelni.  Ugotowany brokuł po ostudzeniu blenderujemy, to samo robimy z innymi składnikami  - ja blenderowałam wszystkie składniki <prócz sera feta> oddzielnie ponieważ mam za słaby blender. Zblenderowane warzywa i orzechy blenderujemy z serem typu feta, doprawiamy pieprzem (ewentualnie solą – ale dla mnie było to i tak dość słone) odstawiamy na kilka godzin do lodówki aby wszystkie składniki się ze sobą „przegryzły”. Po raz kolejny nie mogę Wam powiedzieć ile pasta jest w stanie wytrzymać w lodówce ponieważ po trzech dniach nic już nie zostało. ;)

SMACZNEGO :)

PS. A już niebawem na blogu przepis na pastę Pesto rzodkiewkowo bazyliowe i pastę brokułową.




wtorek, 6 maja 2014

Pasztet pomidorowo - paprykowy z cukinii i soczewicy


Pasja gotowania była we mnie właściwie od zawsze od dziecka lubiłam się przyglądać co i jak jest robione w kuchni.
Bardzo lubię też eksperymentować w kuchni co jest całkowitym przeciwstawieniem mojej nazbyt życiowo ostrożnej osoby.
Ogólnie jestem chodzącym paradoksem.

PS. Nie lubię i nie umiem (pewnie dlatego nie lubię, że nie umiem ;) ) pisać dlatego będzie raczej mało gadania i mam nadzieję, że sporo inspirujących i smacznych przepisów.

Ale już naprawdę dosyć gadania...
U mnie prawie jak zwykle lodówka pełna jako, że pochodzę z dużej rodziny to nie umiem gotować mało.
Cukinie leżały w lodówce długo oj nie pytajcie jak długo a z racji mojej natury i zasadom, że nic w domu nie może się zmarnować zaczęłam buszować w internecie i oto trafiłam na blog czerwień i błękit postanowiłam wykonać pasztet jednakże nie wszystkie składniki z przepisu lubię i nie wszystkie posiadałam w domu postanowiłam wykonać moją wersję tego pasztetu. :)  



A oto moja interpretacja:
Składniki:
0,6kg. startej cukinii (waga przed odciśnięciem)
1 duża czerwona papryka
1 koncentrat pomidorowy (mój miał 190g. niestety nie miałam w domu więcej ;) )
0,75 szklanki czerwonej soczewicy
1 mała cebula
3 ząbki czosnku
0,75 szklanki bułki tartej
3 jajka
1 liść laurowy
szczypta oregano
szczypta czosnku niedźwiedziego
odrobina zmielonej papryki chili
sól i pieprz do smaku
olej do smażenia (ja użyłam kokosowego)
papier do pieczenia lub bułka tarta i tłuszcz do formy

Wykonanie:
Soczewicę ugotować do miękkości (ja gotowałam ją z 1 pokrojonym ząbkiem czosnku oraz 1 liściem laurowym).
Cukinię umyć. Dużą obrać i wydrążyć środki, zetrzeć na grubej tarce, zaś młode warzywa obrać i zetrzeć z wnętrzem. Delikatnie osolić i zostawić na około pół godziny (lub dłużej) by puściła sok. Paprykę umyć, wydrążyć środek, pokroić w kostkę. Cebulę posiekać w kostkę, delikatnie posolić i poddusić razem z papryką na małym ogniu na niewielkiej ilości oleju. Pod koniec duszenia dodać obrane, zmiażdżone 2 ząbki czosnku.
Następnie zblenderować (ja blenderowałam wszystko oddzielnie gdyż mam mały blender ;) ) soczewicę, cukinię oraz podduszoną paprykę z cebulką i czosnkiem.
Zblenderowane składniki wrzucić po kolei do jednej wielkiej miski, wymieszać wszystko razem, dodać bułkę tartą, koncentrat pomidorowy oraz przyprawy: sól i pieprz, zioła: oregano, czosnek niedźwiedzi i zmieloną papryczkę chili (doprawić tak aby Wam smakował z minimalnie większą ilością soli która zostanie wchłonięta przez jajka), na sam koniec dodać jajka (które można chwilę wcześniej rozbełtać w oddzielnej miseczce), wszystkie składniki mieszamy na jednolitą masę (z jajkami radzę już nie próbować ;) )
Gotową masę przekładamy do uprzednio wyłożonej papierem keksówki.
Piec około 1 godz. w temp 170'C.
Lekko ostudzony pasztet wyjąć na kratkę (ja wyjęłam na kratkę tę z piekarnika) aby odparował trochę wody, przy czym uważajcie aby pasztet Wam nie wypadł z papieru, przydatna może być dodatkowa para rąk. :) )
Całkowicie ostudzony pasztet przełożyć do pudełeczek na żywność bądź owinąć w folię spożywczą.
Przechowywać w lodówce.
Mój pasztet po jakimś czasie wylądował poporcjowany w zamrażarce ponieważ mimo pyszności nie byłam w stanie go tak szybko zjeść.


SMACZNEGO :-)